Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
443 posty 3341 komentarzy

att

Andrzej Tokarski - się zobaczy

Głos Obywatelski a - hrabiowskie dokumenty

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

w sprawie dokumentów suwerena

 

...przy okazji zwrócę Państwa uwagę na interesujące, inspirujące, mobilizujące środowisko umacniające swoją coraz bardziej wyrazistą obecność w kojarzonej z nurtami patriotycznymi przestrzeni publicznej, medialnej. Działający w Radomiu, a swoją aktywnością ogarniający coraz szersze regiony Polski – Głos Obywatelski – redagowany przez redaktora Andrzeja Ponetę – ma szansę stać się istotnym czynnikiem integrującym – min poprzez Watahy Głosu Obywatelskiego – osoby i środowiska nie chcące pozostać obojętnymi wobec zdarzeń i procesów, których na własnej skórze – doświadczamy.

Pozwoliłem sobie na ten akapit z dwu powodów – po pierwsze z wewnętrznej potrzeby – bo od miesięcy śledzę i życzliwie trzymam kciuki za tę inicjatywę – wobec jakby narastającej fali różnego rodzaju hejtu skierowanego przeciw tej – w mojej opinii cennej - inicjatywie i jej twórcy.

Po drugie – i tu już przechodzę do rzeczy – z powodu pojawienia się na antenie Głosu Obywatelskiego tematu już co prawda znanego, ale co i rusz powracającego – mianowicie różnego rodzaju dokumentów wystawianych i kolportowanych przez pana Zbigniewa Potockiego, jak on sam twierdzi, posiadającego uprawnienia Prezydenta RP – a także tytuł hrabiego, co jednak w tym przypadku jest bez znaczenia. Są to dowody osobiste, mówi się o paszportach, prawach jazdy itd.

Sytuacja jest ciekawa, bo z jednej strony dochodzą nas od czasu do czasu informacje o – honorowaniu tych dokumentów przez organy państwowe – policję, ZUS, urzędy skarbowe i tym podobne instytucje akurat nie z tego znane, że słyną życzliwym traktowaniem obywatela. A w przypadku tych dokumentów następuje jakiś nieznanej przyczyny przypływ ludzkich uczuć okraszonych respektem. Co jeszcze ciekawsze – są to przecież organy państwowe – tego państwa, którego prawomocne istnienie i podmiotowość prawną pan Jan Zbigniew Potocki – podważa. A państwo swymi organami w iście samobójczy sposób – jakby potwierdza zasadność tych zarzutów.

 

Możliwe są właściwie dwa scenariusze: po pierwsze możemy mieć do czynienia z swego rodzaju emanacją niewyszukanej – ujmijmy to tak – lotności urzędników i funkcjonariuszy, czy, jak w wypadku policji – traktowania okazywanego dokumentu, jako jednego z wielu możliwych – obok różnych legitymacji, prawa jazdy, czy wreszcie ustnego oświadczenia – sposobu identyfikacji obywatela, przy założeniu, że posiadane przy sobie dokumentu tożsamości nie jest wymagane prawnie.

Istotne jest w tym przypadku również to, że okazywany dokument pana Potockiego NIE uzurpuje sobie prawa do bycia dokumentem Rzeczypospolitej Polskiej, jaką znamy – zatem nie mamy do czynienia z falsyfikatem dokumentu oficjalnego – co byłoby przestępstwem, tylko – jakimś rodzajem dokumentu okolicznościowego o randze powiedzmy – towarzyskiej. Być może urzędy kierują się tym samym rozumowaniem.

Drugi jednakowóż scenariusz jest mniej beztroski – choć nie twierdzę, że prawdziwy. Otóż – ponieważ żyjemy w czasach w których najbardziej, zdawałoby się niedorzeczne teorie spiskowe dzień po dniu wcielają się w życie na naszych nieustannie przecieranych ze zdumienia oczach – nie sposób nie dociekać jakiejś operacji o charakterze – tajnym. Nakierowanej dajmy na to, na dodatkowe dezintegrowanie tych resztek narodu, co to jeszcze się do bycia narodem - poczuwają.

Do zachwiania tymi jeszcze istniejącycmi, choć wątłymi podstawami. Bo oto podważamy istnienie państwa polskiego nie tylko od grabieży i rozbioru roku 89 – nie tylko od powstania PRL w roku 45 - nie tylko od upadku w 39. Sięgamy do Konstytucji roku 35go i na tamtej państwowości opieramy obecy porządek prawny. To w takim razie co to było przez 85 lat? W sensie prawnym, politycznym? Kto zawierał traktaty, podpisywał umowy międzynarodowe, jaką one mają moc. Co z granicami? Czy mamy powrócić do granic z 35 roku? Idżmy dalej – skoro te 85 lat było nielegalne, bo powstało na podstawie aktów prawnych i z udziałem osób pozbawionych cechy legalizmu – to co z IIRP? Przecież Józef Piłsudski nie bez wiarygodnych podstaw oskarżany jest o ścisłe powiązania agenturalne – z Niemcami.

To co z tym zrobić – a może w związku z tym – rozbiory nigdy się nie skończyły, trwają nadal…. - Jezus Maryja – to może chociaż Stanisław August – ale on sypiał z Katarzyną – co to i tak nie była żadną rosyjską Katarzyną, tylko Sophie Friederike Auguste von Anhalt-Zerbst – czyli, jak śpiewał Jacek Kaczmarski – rodowitą acz niewyżytą Niemrą, czyli to samo co z Piłsudskim – a jeszcze do tego Staś był – mason….to jak żyć….?

Tak można dywagować nad nieoczekiwanymi skutkami nieprzemyślanych, a może bardzo dobrze przemyślanych czynów.

Natomiast skutki doraźne mogą być dość bolesne, bo na przykład nie wiemy, czy gromadzone dane osobowe gdzieś nie wyciekną i nie zostaną przejęte w celu na przykład - przestępczym.
Skutkiem doraźnym ale trwałym może być wyżej wspomniana dezintegracja i chaos prawny, tworzenie dodatkowych podziałów społecznych. Również stworzenie sytuacji, gdy z dnia na dzień funkcjonariusze państwa dostaną polecenie, by represjonować obywateli posługujących się tymi dokumentami. Karać finansowo, a może traktować jak przestępców z art. 270KK – zatrzymywać, poddawać np czynnościom związanym z rzekomą walką z rzekomą paniądemią – ale realnym i pod przymusem, do zaszczepienia nieznaną substancją, więc w istocie poddaniu eksperymentowi medycznemu wbrew woli włącznie – nawet jeżeli sąd z dużym prawdopodobieństwem, o ile Zbynek nie zdoła dokończyć reformy - uniewinni, to można odnieść niepowetowane straty na zdrowiu.

Moją podejrzliwą uwagę zwraca ów fakt współpracy róznych organów w uwiarygodnianiu tych dokumentów – kojarzmy fakty: żyjemy w świecie, gdzie mnóstwo organów i osób dotąd uznawanych za autorytety - jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki uwiarygadnia całkowitą niedorzeczność… coś to Państwu przypomina?

 

Wracając do Głosu Obywatelskiego, gdzie ma się odbyć dyskusja na ten temat z udziałem pana Zbigniewa Potockiego, pana posła Roberta Majki, może innych osób - dobrze byłoby spojrzeć szerzej na całość tego zagadnienia – na przykład z dużą nieufnością traktować świadectwa wiarygodności osób, które, jak się okazuje, przebywają wspólnie w jednym pokoju z twórcą całej akcji – czyli najpewniej są dobrymi znajomymi… to powinno dawać do myślenia…

 

Ciekaw jestem tej rozmowy, zachęcam Państwa do jej wysłuchania – z mojej strony tych kilka uwag pod rozwagę…. ja pamiętam pana Potockiego jak udzielał wywiadów w telewizji internetowej, a czasami jak się zacinał i nie wiedział, co powiedzieć, to obok siedział taki pan i głosem przywołującym do porządku mówił jaka kwestia ma być teraz wypowiedziana. Nie chcę przez to powiedzieć – choć takie odniosłem wrażenie, że był to oficer, a tym bardziej że prowadzący – bo tego nie wiem. Mam też w pamięci przysłowie, które mówi, że mądrego los prowadzi – a głupiego – wlecze…

...więc tym już kończąc, skłaniam do ostrożności, byście Państwo któregoś dnia nie zostali – powleczeni – z dowodami suwerena... 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • tekst
    Głos Obywatelski i hrabiowskie dokumenty

    ...przy okazji zwrócę Państwa uwagę na interesujące, inspirujące, mobilizujące środowisko umacniające swoją coraz bardziej wyrazistą obecność w kojarzonej z nurtami patriotycznymi przestrzeni publicznej, medialnej. Działający w Radomiu, a swoją aktywnością ogarniający coraz szersze regiony Polski – Głos Obywatelski – redagowany przez redaktora Andrzeja Ponetę – ma szansę stać się istotnym czynnikiem integrującym – min poprzez Watahy Głosu Obywatelskiego – osoby i środowiska nie chcące pozostać obojętnymi wobec zdarzeń i procesów, których na własnej skórze – doświadczamy.

    Pozwoliłem sobie na ten akapit z dwu powodów – po pierwsze z wewnętrznej potrzeby – bo od miesięcy śledzę i życzliwie trzymam kciuki za tę inicjatywę – wobec jakby narastającej fali różnego rodzaju hejtu skierowanego przeciw tej – w mojej opinii cennej - inicjatywie i jej twórcy.

    Po drugie – i tu już przechodzę do rzeczy – z powodu pojawienia się na antenie Głosu Obywatelskiego tematu już co prawda znanego, ale co i rusz powracającego – mianowicie różnego rodzaju dokumentów wystawianych i kolportowanych przez pana Zbigniewa Potockiego, jak on sam twierdzi, posiadającego uprawnienia Prezydenta RP – a także tytuł hrabiego, co jednak w tym przypadku jest bez znaczenia. Są to dowody osobiste, mówi się o paszportach, prawach jazdy itd.
    Sytuacja jest ciekawa, bo z jednej strony dochodzą nas od czasu do czasu informacje o – honorowaniu tych dokumentów przez organy państwowe – policję, ZUS, urzędy skarbowe i tym podobne instytucje akurat nie z tego znane, że słyną życzliwym traktowaniem obywatela. A w przypadku tych dokumentów następuje jakiś nieznanej przyczyny przypływ ludzkich uczuć okraszonych respektem. Co jeszcze ciekawsze – są to przecież organy państwowe – tego państwa, którego prawomocne istnienie i podmiotowość prawną pan Jan Zbigniew Potocki – podważa. A państwo swymi organami w iście samobójczy sposób – jakby potwierdza zasadność tych zarzutów.

    Możliwe są właściwie dwa scenariusze: po pierwsze możemy mieć do czynienia z swego rodzaju emanacją niewyszukanej – ujmijmy to tak – lotności urzędników i funkcjonariuszy, czy, jak w wypadku policji – traktowania okazywanego dokumentu, jako jednego z wielu możliwych – obok różnych legitymacji, prawa jazdy, czy wreszcie ustnego oświadczenia – sposobu identyfikacji obywatela, przy założeniu, że posiadane przy sobie dokumentu tożsamości nie jest wymagane prawnie.

    Istotne jest w tym przypadku również to, że okazywany dokument pana Potockiego NIE uzurpuje sobie prawa do bycia dokumentem Rzeczypospolitej Polskiej, jaką znamy – zatem nie mamy do czynienia z falsyfikatem dokumentu oficjalnego – co byłoby przestępstwem, tylko – jakimś rodzajem dokumentu okolicznościowego o randze powiedzmy – towarzyskiej. Być może urzędy kierują się tym samym rozumowaniem.


    Drugi jednakowóż scenariusz jest mniej beztroski – choć nie twierdzę, że prawdziwy. Otóż – ponieważ żyjemy w czasach w których najbardziej, zdawałoby się niedorzeczne teorie spiskowe dzień po dniu wcielają się w życie na naszych nieustannie przecieranych ze zdumienia oczach – nie sposób nie dociekać jakiejś operacji o charakterze – tajnym. Nakierowanej dajmy na to, na dodatkowe dezintegrowanie tych resztek narodu, co to jeszcze się do bycia narodem - poczuwają.

    Do zachwiania tymi jeszcze istniejącymi, choć wątłymi podstawami. Bo oto podważamy istnienie państwa polskiego nie tylko od grabieży i rozbioru roku 89 – nie tylko od powstania PRL w roku 45 - nie tylko od upadku w 39. Sięgamy do Konstytucji roku 35go i na tamtej państwowości opieramy obecy porządek prawny. To w takim razie co to było przez 85 lat? W sensie prawnym, politycznym? Kto zawierał traktaty, podpisywał umowy międzynarodowe, jaką one mają moc. Co z granicami? Czy mamy powrócić do granic z 35 roku? Idżmy dalej – skoro te 85 lat było nielegalne, bo powstało na podstawie aktów prawnych i z udziałem osób pozbawionych cechy legalizmu – to co z IIRP? Przecież Józef Piłsudski nie bez wiarygodnych podstaw oskarżany jest o ścisłe powiązania agenturalne – z Niemcami.

    To co z tym zrobić – a może w związku z tym – rozbiory nigdy się nie skończyły, trwają nadal…. - Jezus Maryja – to może chociaż Stanisław August – ale on sypiał z Katarzyną – co to i tak nie była żadną rosyjską Katarzyną, tylko Sophie Friederike Auguste von Anhalt-Zerbst – czyli, jak śpiewał Jacek Kaczmarski – rodowitą acz niewyżytą Niemrą, czyli to samo co z Piłsudskim – a jeszcze do tego Staś był – mason….to jak żyć….?

    Tak można dywagować nad nieoczekiwanymi skutkami nieprzemyślanych, a może bardzo dobrze przemyślanych czynów.


    Natomiast skutki doraźne mogą być dość bolesne, bo na przykład nie wiemy, czy gromadzone dane osobowe gdzieś nie wyciekną i nie zostaną przejęte w celu na przykład - przestępczym.

    Skutkiem doraźnym ale trwałym może być wyżej wspomniana dezintegracja i chaos prawny, tworzenie dodatkowych podziałów społecznych. Również stworzenie sytuacji, gdy z dnia na dzień funkcjonariusze państwa dostaną polecenie, by represjonować obywateli posługujących się tymi dokumentami. Karać finansowo, a może traktować jak przestępców z art. 270KK – zatrzymywać, poddawać np czynnościom związanym z rzekomą walką z rzekomą paniądemią – ale realnym i pod przymusem, do zaszczepienia nieznaną substancją, więc w istocie poddaniu eksperymentowi medycznemu wbrew woli włącznie – nawet jeżeli sąd z dużym prawdopodobieństwem, o ile Zbynek nie zdoła dokończyć reformy - uniewinni, to można odnieść niepowetowane straty na zdrowiu.

    Moją podejrzliwą uwagę zwraca ów fakt współpracy różnych organów w uwiarygodnianiu tych dokumentów – kojarzmy fakty: żyjemy w świecie, gdzie mnóstwo organów i osób dotąd uznawanych za autorytety - jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki uwiarygadnia całkowitą niedorzeczność… coś to Państwu przypomina?

    Wracając do Głosu Obywatelskiego, gdzie ma się odbyć dyskusja na ten temat z udziałem pana Zbigniewa Potockiego, pana posła Roberta Majki, może innych osób - dobrze byłoby spojrzeć szerzej na całość tego zagadnienia – na przykład z dużą nieufnością traktować świadectwa wiarygodności osób, które, jak się okazuje, przebywają wspólnie w jednym pokoju z twórcą całej akcji – czyli najpewniej są dobrymi znajomymi… to powinno dawać do myślenia…

    Ciekaw jestem tej rozmowy, zachęcam Państwa do jej wysłuchania – z mojej strony tych kilka uwag pod rozwagę…. ja pamiętam pana Potockiego jak udzielał wywiadów w telewizji internetowej, a czasami jak się zacinał i nie wiedział, co powiedzieć, to obok siedział taki pan i głosem przywołującym do porządku mówił jaka kwestia ma być teraz wypowiedziana. Nie chcę przez to powiedzieć – choć takie odniosłem wrażenie, że był to oficer, a tym bardziej że prowadzący – bo tego nie wiem. Mam też w pamięci przysłowie, które mówi, że mądrego los prowadzi – a głupiego – wlecze…

    ...więc tym już kończąc, skłaniam do ostrożności, byście Państwo któregoś dnia nie zostali – powleczeni – z dowodami suwerena...
  • WPS
    Zastanawiające jest, że osoba tak groteskowa, jak niejaki J.Z.Potocki nazywający siebie " prezydentem Polski" tak długo przykuwa uwagę Polaków? Świadczy to jedynie o poziomie świadomości politycznej, historycznej i prawnej współczesnych Polaków.
  • @stanislav 18:48:23
    mam podobne odczucia

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930